czwartek
Dlaczego zniknęła przyjemność powolności? Ach, gdzież są niegdysiejsi włóczędzy? Gdzież są owi niespieszni bohaterowie ludowych pieśni, łaziki wędrujący od jednego młyna do drugiego i śpiący pod gołym niebem? Czy zniknęli wraz z polnymi dróżkami, wraz z łąkami i polanami, wraz z przyrodą? Czeskie przysłowie określa ich słodkie nieróbstwo metaforą: wpatrują się w okna dobrego Boga. Ten, kto wpatruje się w okna dobrego Boga, nie nudzi się; jest szczęśliwy. W naszym świecie nieróbstwo przemieniło się w bezczynność, która jest czymś zupełnie innym: człowiek bezczynny jest sfrustrowany, nudzi się, wciąż poszukuje brakującego ruchu.
/Milan Kundera/
Bardzo trafione słowa, i bardzo na czasie jeśli chodzi o poprzewracanego dni ostatnie. Folguję sobie dziko, póki mam chwilę wytchnienia. I tak dziś miałam sobie "dzień dla siebie". Oprócz zwyczajowych czynności z cyklu: książka+film, zrobiłam sobie maleńkie SPA na Bończyka. Opracowałam sobie też Statut mojego Koła Naukowego, podszyłam guziczki od kurtki, wyprałam skarpetki i zaniosłam książki do biblioteki. Generalnie rzecz biorąc, upajam się każdym wolnym momentem, zaglądam w okna dobrego Boga, i tylko czekam, aż przyjdzie tego smutny kres.
Prezenty gwiazdkowe już pozałatwiane. Mam wszystko, mimo tego, że ludzie to okropne chamy i świniaczki... Żądają. Przepychają się. Patrzą tępym wzrokiem. Czasem odechciewa się przynależeć do tego gatunku.
I tak będziemy sobie dalej folgować, bo przecież to jest racja świąt i tak już być musi. Kłaniam się w pas:)
Subscribe to:
Komentarze do posta (Atom)
3 comments:
ja najbardziej lubię właśnie bezczynność. na przykład kiedy leżę sobie z kimś i jedyne co robię, to przytulanie się do tej osoby.
jak się ma do kogo, to można:)inna sprawa, gdy nie:P
nie taka znowu inna. się leży z rękami za głową i myśli o niebieskich migdałach ;)
Prześlij komentarz