piątek

Jest coś bardzo urzekającego w dobrej znajomości kogoś. Wychodzi to oczywiście w codziennych sytuacjach. Kiedy wiem w jaki sposób ktoś pije kawę. Kiedy przewiduję jak ktoś w danej sytuacji się zachowa. Osobiście podnosi mi to poziom poczucia bezpieczeństwa. Jakaś część mojego świata, mała (być może) ale część, jest przeze mnie znana. Jest ktoś, z kim spędziłam na tyle dużo czasu, by móc go zrozumieć na poziomie tak często ignorowanym przez innych. Patrzę na niego(nią) i wiem co myśli. Mamy swój własny system znaków, zachowań, które odczytujemy tylko my sami i nikt więcej. W poczuciu takiej przynależności jest coś tak wspaniałego, że każdy powinien choć raz coś takiego odczuć.

Tuż za rzeką, koło katedry, obok tajemniczego muru, powstał pięknie świecący, przyjemnie kolorowy BURDEL. Widać go z naszego okna. Tak tak mili państwo, mieszkam naprzeciw burdelu. As if my life wasn't strange enough.

0 comments: