czwartek

Postanowiliśmy to zrobić. W końcu jest w kinach, więc musi zostać zobaczonym. Jest legendą. Obok legend nie przechodzi się obojętnie. Mam na oczywiście na myśli Indianę Jonesa i Królestwo Kryształowej Czaszki. Poszliśmy, zobaczyliśmy, pożałowaliśmy. Kręcenie kolejnej części po 20 latach nie jest chyba jednak najlepszym pomysłem. Udowodnił to Rocky, udowodnił to Rambo. Sam Harrison Ford- oczywiście wspaniały. Nieziemski, Jedyny, Niezapomniany. Sam film- Przesadzony. Najdelikatniej powiedziawszy. Coś we mnie pęka, kiedy pomyślę o połączeniu UFO i tej kultowej postaci. Co było dobre? Cate Blanchett mówiąca z rosyjskim akcentem po angielsku. Sam rosyjski (zawsze miły do posłuchania dla uczących się tego języka). Shia LaBeouf. Kapelusz, bat, podróżnicze ciuszki. Podróżowanie po mapie czerwonymi kreseczkami. Muzyczny motyw przewodni. Dialogi:
Mutt Williams: A scorpion just stung me, am I gonna die?
Indiana Jones: How big?
Mutt Williams: Huge!
Indiana Jones: Good.
Mutt Williams: Good?
Indiana Jones: When it comes to scorpions, the bigger the better. Small one bites ya, don’t keep it to yourself.
Co nie było dobre? Świstaki. Przeżywanie wybuchów jądrowych w lodówce. Szalone Małpki. Ogólny przesadyzm.
Myślę sobie, że warto iść i zobaczyć, dla samej możności stwierdzenia: widziałam Indianę Jonesa w kinie. Usłyszenie muzycznego motywu przewodniego w dużej sali kinowej zatrzymuje na moment czas. Otwiera coś nowego. Daje poczucie spełnienia, o którym się nie marzyło. Na produkcję należy iść bez oczekiwań. Bez wielkiego : INDIANAAA wtłoczonego do głowy. Ten film jest początkiem nowej serii filmów, bo wydaje mi się, że nowe filmy powstaną. Tym razem, Harrison stanie się nowym Seanem C., a Shia znajdzie swój własny kapelusz. Patrząc na to w ten sposób, można czerpać z ekranu swoistą dozę przyjemności. A film, staje się po prostu ciekawą przygodówką. Nie należy jednak spodziewać się wszechobecności legendy. Choć błyszczy ona w człowieku, przyćmiewa ją zamysł produkcji.
0 comments:
Prześlij komentarz