niedziela
To może teraz muzycznie: o starej piosence, na nowo odkrytej jakiś czas temu, która po prostu idealnie nadaje się na wyjec karaoke, tudzież przejmujące śpiewanie w gronie najbliższych znajomych. Wszyscy ją znacie. Nagrana w 1998 roku, promowała znakomity [choć pełen sztampowych amerykańskich momentów] film Michaela Baya 'Armagedon'. Tak tak, asteroida wielkości teksasu zmierza w stronę ziemi, Bruce Willis i tylko on może ocalić naszą marną planetę, z małą pomocą bożyszcza nastolatek- Bena Aflecka. Piosenka była użyta w soundtracku filmu, a rozdzierający głos Stevena Tylora połączony z dramatycznymi scenami z udziałem jego rodzonej córki Liv, pozwoliły nagraniu utrzymać się wiele tygodni na czołówce list przebojów.
Teledysk jest w porządku. Całkiem interesujący, nie powala doskonałością fabuły czy też ciekawym konceptem. Ale jest RĘKA. Ta Ręka. Ręka słodkiej Liv na ekranie monitora. Dla Ręki i wszystkiego co ona reprezentuje [miłość, przywiązanie, wiara, emocje wstawcie sobie tutaj sami .....] warto obejrzeć. A sam utwór? Nic tylko piać najgłośniej jak się umie. Sama tak robię, co potwierdzą moi weseli współlokatorzy.
0 comments:
Prześlij komentarz