sobota
Mamy sobie w opolu naszego własnego irlandczyka. Ani kropla krwi w nim nie jest irlandzka, ale faktem jest, że mieszka sobie i uczy się w pięknym Irlandzkim kraju, do opola przyjeżdża zaś tylko po to, by odpocząć i spędzić sobie ewentualne święta, i żeby wkurzyć swoje sąsiadki. Tak, mieszka on bowiem naprzeciw nas. Chłopiec ten, metr czterdzieści w kapeluszu, ma fizjonomię rubika [włosy, twarz, WSZYSTKO]. Styl ubierania: chciałby emo, ale mu nie wyszło. Ilekroć przyjeżdża urządza dzikie imprezy dla swoich polskich znajomków. Z racji tekturowych ścian naszego bończykowego bloku, słychać wszystko bardzo wyraźnie. Od śmiechów-chichów, przez dzikie śpiewy kanadyjskich sióstr [ano Tegan i Sara] kończąc na pełnej patosu pobudce 'Kurwaaa wstawaaaać lenie', granej kolo ósmej na gitarze elektrycznej. Nic nie pomaga- walenie w ściane, głośne krzyki z cyklu: 'cicho tam, już druga w nocy'. Rekordowa impreza trwała właśnie do ósmej rano [ano dobra noc to była, satelita spadał, księżyc miał zaćmienie]. Wkurzone, z worami pod oczami i wielkim brakiem snu [wszak proceder trwał kilka dni z rzędu] chciałyśmy podpalić cały nasz śliczny blok i puścić świat w cholerę. I wtedy zadzwoniła nasza szalona pani właścicielka. Odebrałam ja. Pani właścicielka z mordą, bo oczywiście cośtam nie grało z kasą. Ja na to: 'Pani Grażynko, jak dobrze że Pani dzwoni! Otóż, ja mam SPRAWĘ'. Sprawę streściłam, wszystko wyjaśniłam. Nie wiem co się stało, ale od rzeczonej rozmowy, cisza nastała w bończykowskim bloku, słychać myśli, słychać radio, spać można do woli. A irlandczyk o fizjonomii rubika kryje się po kątach.
1 comments:
jeny jak ja nie lubie rubika. jak pannie studia ida.? a tak w ogóle rubik, wersja emo... nie potrafie sobie tego wyobrazic. zrob mu zdjecie.xD
Prześlij komentarz