sobota

O jerunie:) moje niby studia zaczynają przypominać FAKTYCZNE studia! Autentycznie mam CO ROBIĆ. Przede wszystkim doszły mi fajne i fascynujące [fif:P] przedmioty. Mam Krajoznawstwo i pilotaż turystyczny, w ramach czego czekają mnie trzy wycieczki [w tym jedna za 5 zł do Czech], wiele fascynujących zadań i projektów. Ponadto, mam lingworealioznawstwo angielskie i tutaj to już prawdziwa rozkosz, odczuwalna we wszystkich członkach ciała. Na pierwszych zajęciach dostałam rzeczy do opracowania, których łączne przygotowanie zajęło mi ponad 2 godziny cennego czasu sobotniego. I dowiedziałam się tylu fajności, że teraz mogę chodzić po ludziach i wesoło chwalić się swoją jakże fif-ną, nowo nabytą wiedzą. No i oczywiście podstawy marketingu, z dość intrygującym, sypiącym żarcikami wszelakiego rodzaju doktorem P. Uniwersytet zapewnił mi też dodatkowe 45 minut z moim ukochanym dr W., teraz mogę bezkarnie wpatrywać się w jego urzekające jestestwo o całą lekcję szkolną dłużej. Ochom i achom nie ma końca. W ogóle wszystko jakoś ruszyło. Zbratałam się na dobre z westsajdami [mieszkańcami zaodrza], byłam sobie na dziennikarskim wtorku, czyli spotkaniu z panem Grzegorzem Micugowem, odbyłam kilka przyjemnych wypadów relaksacyjnych i po prostu.... super:) Nawet przerażające niejako, dość wyczerpujące na pewno 4,5 h z pewną panią spłynęło po mnie dość przyjemnie. Don't you just love it?

Uff.. koniec chwalenia, czas zabrać się za autentyczną, niczym nie skrępowaną naukę. Autentycznie mam CO ROBIĆ! Chwała zajętym.

1 comments:

Anonimowy pisze...

jej, jak super :) cieszę się, że Ci się to tak podoba :)