piątek
Trzy naprawdę dobrze spędzone dni. Bez tego, studia byłyby tylko na pół gwizdka. Potrzebowałam naładowania akumulatorów, wyjaśnienia pewnych kwestii i nowej siły do działania. Brenna Summer Party '07 ogłaszam za ukończoną.
Wnioski:
1. chłopcy to naprawdę znakomici kucharze!
z zapartym tchem mogłam śledzić kulinarne popisy moich dwóch kolegów, z których poprzez całe trwanie liceum żaden nie wykazywał skłonności/miłości do kucharzykowania. Efekt był olśniewający. Pierwszego dnia, idealne w konsystencji i smaku naleśniki Ł, z pysznym sosem marmolada-jogurt, pomysłu R. Później, odreagowywanie gastro fazy poprzez spagetti z mięsem i pomidorami autorstwa Ł i K. Mimo zwodniczej solniczki, która wysypała całą wielką ilość sodu do naszej potrawy, całość była wspaniała. Następnego dnia K. uraczył nas boskimi kabanosami z serem, grzankami z tuńczykiem i bigosikiem. No i jajeczniczka. Pyszna jajeczniczka.
2. jak nie ma co robić na imprezie, dobrze jest zagrać w butelkę [na prawda czy wyzwanie].
Tak też zrobiliśmy. Przykłady co ciekawszych "wyzwań":
- pomalowanie ust ciemnym cieniem do powiek i pocałowanie koleżanki w udo.
- napisanie smska treści romantycznej do chłopca z którym nie chce się za bardzo kręcić
- łapanie olbrzymiego i bardzo złowieszczego pająka do szklanki
- wejście do 'dark roomu' jedynej na wyjeździe pary
- zaśpiewanie "jeszcze jeszcze" happysadu
- odbijanie paletką i lotką 5 razy bez przerwy
- romantyczne oświadczyny z własnoręcznie wykonanym pierścionkiem
- wejście w stroju z kołdry i recytacja sztuki angielskiej w nim.
3. nawet anna es ma swój sport, i jest nim gra w paletki
jak mogłam tego nie widzieć? jak mogłam się nie spodziewać? nawet ja mam szanse być potencjalnym sportowcem. kocham grać w paletki!
4. każdy konflikt interesów można rozwiązać pojedynkiem w papier/nożyce/kamień, tudzież grą w marynarza.
Tak decydowaliśmy m.in kto śpi z kim na rogówce, a kto dostaje łóżko osobne.
5. jak jest ciemno i jest się grupą, fajnie opowiada się legendy miejskie i przesądy wszelkie.
Straszyliśmy się opowieściami o szatanie w czarnej wołdze o 15:00 i przekleństwami cyganek.
6. jak chce się odpocząć, wystarczy mieć leżak i dużo okryć wierzchnich i wspaniałe towarzystwo
Cały dosłownie dzień przeleżeliśmy na hiper wygodnych leżakach, sącząc piwo i rozmawiając o pierdołach. I tak się odpoczywa przy tym, że szok.
7. trzeba zawsze uważać na zgerowane piwo. Nie pasuje Ci smak? ZAPYTAJ INNYCH O OPINIĘ! Nie pij całej puszki sam/a. W biedronce kupiliśmy paletę Fasbergów, piw które kiedyśtam komuś dane było pić, co budziło nasze zaufanie. Było tanie, to trzeba mu przyznać. Siedzimy, pijemy, myślę sobie: 'no FUJ! jakie ohydne kwaśne piwo!' komentarze innych: 'fajny ten fasberg' 'no, super wchodzi!' więc myślę- fanaberie w mojej głowie, piję dalej. Po długiej męce piwo zeszło. Dają mi drugie. Otwieram- nic lepiej, smak kwaśny i niefajny. Korzystam z okazji i jadę z D. po kolegę K. na stację. Zostawiam piwko, które w międzyczasie zostaje wypróbowane przez Ł. Wracamy do domku, wszyscy mi mówią: "stara, ale masz zgerowane piwo!' i tak, przez resztę wycieczki, by Fasberg wchodził lepiej, wymyśliliśmy wspaniałą metodę:
Bierzesz duży łyk Fasberga, ale nie połykasz go. W międzyczasie chwytasz puszkę piwa za conajmniej 2 złote, i robisz szybki myk: połykasz ciecz w buzi i zapijasz szybciutko alkoholem lepszym.
8. patent roku: cin cin z kolą jako nowy rodzaj drinku: brązowa szlacheckość.
6 comments:
No to teraz buzi w czółko i osobiste błogosławieństwo na nadchodzący rok :) mam nadzieję, że będziesz miała czas na blogowanie i jakiś mail od czasu do czasu ;)
:D
heheh nalezy podkreslic, ze zadanie z pieciokrotnym odbiciem lotki paletka bylo jednym z najwiekszych wyzwan - wszak odbijanie cwiczylismy wtedy jedynie kilka godzin ;p
a! i nie zapominajmy o www.jestemtakizajebisty.blogspot.com
;p
aaa! i wiem!
mam paletki!
i to nie wszystko...
mam tez lotke!
co powiesz na male mistrzostwa?
ziomku z Toba zawsze:) proponuje wielki mecz o chwale i alkohol:P pozdro
oj... widzę, że napadę dużo sie działo ... :)
ale student potrafi :)
:*
.;* ja już jutro jadę 'studiować' tak jakby... ;/ strasznie dom opuszczać rodzinny.xD ej cin cin z kolą nie, ze sprajtem tak.! albo wino z oranżadą. pozdrawiam.;*
rozumiem, że zapracowana studentka nie ma czasu wypisywać nic na blogu.;P
Prześlij komentarz