sobota

Zawsze-zawsze będę podziwiała fachowców. W każdej dziedzinie. A już komputerowych to chyba najmocniej. Komp mi przestał działać, dzwonię więc do mego brata, bo, jako już od niedawna magister inż z informatyki, jest moją wyrocznią w tych sprawach. Powiedziałam mu dosłownie: "nie działa mi komp. Jak włanczam guziczek, to lampka się świeci ale komputer nie robi wziuuuuuuuuuu". Przybył do mnie z pudełkiem. Pytam: co to? On mi na to: 'przecież mówiłaś że popsuł Ci się zasilacz'.
Fachowcy of the world, RESPECT!

Jakoś tak mi się podoba to całe studiowanie. Tylko licealnych znajomości brak. Aż mi się zrobiło dziwnie w brzuszku, jak mi poleciało z plejlisty "Mów do mnie" T Lovu.

Miasto zesztywnialo.
Wszyscy uciekli do swoich zajec.
Co sie z nami stalo?
Nie mamy czasu na pogadanie.


W tym tygodniu doszłam do tego, że jak mam niski cukier, to jestem opryskliwa. Po soczku i batoniku jestem jak nowo narodzona. Chcę dużo o sobie wiedzieć. Będę hiper-samoświadoma, jak Bon Jovi i jego koszule z flaneli.

Lubię moją 'ciasna kwaterie', mieszkanie samodzielne i wielkie poczucie stawiania na siebie.

Kto nie wie niech czyta- ziomeczki licealne moje, za tydzien w ptk/sb biba nasza wlasna, w wro albo opo, w zależności od wolnych pomieszczeń:P Spotkajmy się w końcu wszyscy-wszyscy.

Z myśli chaotycznych- Patrząc na średni obraz samca w naszym kraju, widzę wyraźniej niż kiedykolwiek, że samą bycie jest mi pisane, i w tej sytuacji jest przywilejem a nie ujmą.

Acha- i lubię moich kolegów. Starych i nowych. I lubię nie musieć tachać wielkiej torby na pkp w opolu, lubię to, że ktoś to robi za mnie.

Jak to jest, że czas ucieka, a ja się zmienić nie potrafię? Do podumania na angielskim w przyszłym tygodniu. Pani nam pewnie wprowadzi czas present simple-przeczenia:)

0 comments: