środa
Ostatnio zabawiam się pochłanianiem horrorów klasy B. Czy stare, czy nowe, wyróżniają się jednym. They're so much FUN! I tak np. ostatnio widziałam film "Mortuary" który opierał się na kilkilku dobrze znanych konceptach. Przede wszystkim straszne otoczenie: czyli pani z miasta kupuje dom przy cmentarzu z zamiarem otworzenia zakładu pogrzebowego. Potem żywe trupy, urozmaicone- zarażają nie przez gryz a przez wymioty!! Czarne, gęste wymioty prosto w twarz. Po za tym, za całym zdarzeniem stała oczywiście siła potworna, siła obca- studnia i potwór z mackami i zębiskami przypominający otchłań w tejże studni. No i klasyczne zakończenie z lat '80, czyli wielkie "łaaaaaaaaaaaaaa" na koniec. A dziś klasyka gatunku, czyli "Koszmar z ulicy wiązów". Freddie Kruger i jego złowieszcze nożowe palce. Plus sceny jak z Egzorcysty i nastolatkowie jak z plakatu dla klas pracujących.
Kiedyś otworzę moje własne biuro tłumaczeń, i zatrudnię wszystkich filologów z mojej starej klasy [czyli kadra zapewniona]. Będziemy tłumaczyć niepotłumaczone i przetłumaczać źle potłumaczone. I będziemy mieć ekspres do kawy, który będzie zajmował cały pokój.
Mam koleżankę która jest geniuszem. Będąc kimś takim wie dużo i jeszcze więcej może wiedzieć. A ja patrzę sobie na filmy i marnuję potencjał. WZIĄĆSIĘZASIEBIE.
Byłam dziś na dorosłych sprawach. W urzędzie skarbowym i w pko pb. Mam studencką kartę i zaświadczenie na uczelnię. I wszędzie było dziwnie. W urzędzie pracuje moja koleżanka z podstawówki i jest obcykana że HO, i są samospuszczające się drzwi i pan który się śmieje z żywych reakcji na nie. W PKO był pan z dziwną szczęką i ścigał mnie przez koleżankę telefonicznie. I miał krawat w kwiatki. W bardzo gustowne, brązowe kwiatki!
A kola odwapnia kości.
0 comments:
Prześlij komentarz