poniedziałek

Byłyśmy dziś w pracy, ustalić grafik i urlop z personalnym. Sam fakt, że ustalam sobie urlop, sprawia że na pleckach mam miły dreszcz w stylu "i'm a grown-up! Look at me". Oczywiście dużo rzeczy się w mojej pracy zmieniło. Parę dań zniknęlo z menu (w tym zgryzota kuchni czerwonej, ChWK "Cholernie Wielka Kanapka"). Zmieniono nam także kierowniczkę. Znów potwierdza się teoria koleżanki D., że im wyższe stanowisko w branży fast-foodowej, tym wyższy obwód bioder. Pani wyglądała dość przyjaźnie, ale zobaczymy. Wszak koleżanka Kasia również wyglądała przyjaźnie, a okazała się maniaczką i wkurwem roku. W pracy jak zwykle najlepsza ekipa, ludzi tyle co na lekarstwo (kryzys w końcu uderza). Trochę tęsknię. Dobrze, że pracuję w weekend.

A dziś na rosyjskim dowiedziałam się, że w pięknym tym kraju nie ma dekagramów. Dlatego należy podawać miary w gramach lub kilogramach. Cóż za niekonsekwencja! Albo stosujemy się do systemu metrycznego, albo nie. Co to za wybiórczość?

Anyway, wenny dzisiaj niet, więc zakończmy na tym.

1 comments:

Anonimowy pisze...

Ha, też całkiem niedawno, przy okazji tematu "Pakupki" dowiedziałam się, że nie ma dekagramów. Nasza lektorka męczyła nas tym niesłychanie, bo humanistyczne móżdżki miały problemy z przeliczaniem. Podejrzewam, że będzie to najwyżej punktowane zadanie na kolokwium ;)