środa
Myślę sobie, że jest coś bardzo przyjemnego w poczuciu międzyludzkiej wspólnoty. Kiedy na przykład nic nie umiem na kolokwium, i ktośtam też nie umie, czuję się o wiele lepiej. Albo kiedy wstaję raniutko tak, jak nigdy nie powinno się wstawać, i patrzę na Dareńkę, która wygląda jak coś człekopodobnego i gramoli się z łóżka, to łatwiej jest mi zebrać z kolei moje człekopodobne cielsko i zawlec do łazienki. Teoretycznie nie powinno to mieć na mnie żadnego wpływu, ale jednak, coś w tym jest- czuję się lepiej i już. Człowiek to naprawdę dziwne zwierzę.
Lubię chodzić po ulicy, gdy jest zimno, rano a ja mam czapeczkę, szaliczek i rękawiczki, i kurteczkę ze stójką. Idę sobie, patrzę na dziwności Opola i jest mi przyjemnie. W środy mam ten rytuał, bo hiszpański zaczyna się o nieludzkiej 7.30 rano. I dziś było tak pięknie, na granicy nocy i poranka, szaro-buro, szaro-ale-jakoś-nie-ponuro, szaro-ale-już-trochę-żółto. I most świecił w ten swój znany tylko sobie sposób, i katedra też świeciła, i wystawy błyszczały od świątecznych ozdób, i miało się myśli wzniosłe i pełne patosu (nie udawanego, takie raczej na zasadzie: pieknie jest na tym świecie).
Dziwna dziwność Opolska: Wznoszą Mur. Mur który jest ceglany, stylizowany na jakieś średniowiecze, i wielce zastanawiający. Teorii jest wiele: będzie z tego jakieś muzeum. Odgradzają Zaodrze. Komuś coś odbiło. W każdym razie, postawili kawałek muru, który póki co nie odgradza niczego, budynkiem nie jest ani innych funkcji nie pełni. Jest Mur. Co będzie dalej?
1 comments:
a mur będą przebijać chłopcy, słyszący za nim głos dziewczyny, a jak oni umrą, to ich duchy, a za murem będzie nic, tylko sam głos... jakoś tak to było ;)
Prześlij komentarz