czwartek

Nie pisało się już czas jakiś. Wessało życie, można by powiedzieć. Wszystko sprowadza się do kilku słów: szkoła, praca, absolutny brak oddechu. I tak to jest, dorosłość w miarę swoich możliwości upomina się o mnie. Od czasu do czasu przychodzi moment zadumy, na temat tego, co jest tak naprawdę ważne, co należy pielęgnować i inne tego typu bajery. Jak poukładać sobie życie, by było zajęte, dobrze przeżyte i wartościowe? Jak spędzać wolny czas, by nie czuć niszczącego oddechu bezczynności? Chyba przyszedł czas powrotu do pisania.

2 comments:

Anonimowy pisze...

No i oklaski, bardzo dobre wnioski ;). Zawsze, kiedy nie mam takiego prawdziwego czasu dla siebie, żeby móc się zająć wszystkim, czym trzeba, to czuję się taka wybrakowana i rozdrażniona. Nie lubię tylko "bywać".

Ula pisze...

chwila bezczynności bywa czasem chwilą do złapania zbawiennego oddechu. więc wiesz, byleś w pracoholizm nie wpadła, skrajności nie są dobre ;)

buźka!