niedziela

w sumie dość ciekawy weekend. taka bezpłatna możliwość poukładania sobie wszystkiego i ustalenia jakie co jest. myślę sobie, że nie poznaję ludzi. że ich słowa są jak wiatr, przepływają i potem znikają. wypowiedziane jednego dnia, tracą swoje znaczenie już następnego. it's so strange.

skończyłam w końcu "Idiotę" Dostojewskiego. Długo zeszło, ale męczył mnie początek- jak się okazało w posłowiu, pisanie go męczyło samego autora. Wrażenie? Hmm... 6,5/10. Dobre postacie, ciekawa treść, ale było w tej książce coś bardzo męczącego [jak już wspomniałam wielokrotnie]. Jakoś tak mi się wtopiła w mózg, ale to za mało by zyskać wyższą notę. Książę Myszkin jest wspaniały, ale zły proces decyzyjny zdecydowanie mnie od niego odstręcza. Wspaniałe są jego dwie kobiety- Nastazja Filipowna to po prostu cudowny przykład kobiety demona o wielkim poczuciu własnego upadku. Gdybym miała być kobietą bruku, byłabym właśnie nią.

Świat się kończy- mój tata, pierwszy raz od 20 lat zamyka bramę do naszego domu. Bramę, którą wymienił 10 lat temu, z zamiarem lepszego jej zamykania. Nie doszło do tego. Potrzeba roku przestępnego i ślubu mojego brata, by tatuś przekonał się o uroku tej czynności. Life is a funny funny thing.

3 comments:

Anonimowy pisze...

MONROE/a mnie Idiota sie bardzooo podobal! w wakacje czytalam i ooch i aach :) a Nastazja Filipowna to genialna postac, gdzies tam wspominalam o niej u mnie, w ktorejs wakacyjnej notce :)
a dla brata - gratulacje i oby sie udalo cale zycie przejsc z ta jedna wybranka ;) :)

Anonimowy pisze...

DENTRO/ proszę mnie dopisać do linków, bo się obraż ę ę! :]

Anonimowy pisze...

może tata poprostu dojrzał właśnie do tego by bramę zamykać.! ;) a dostojewskiego nei lubię, on mi ciąży na sumieniu potem.