niedziela

Stało się. Jak dla mnie najgenialniejszy zespół muzyczny na świecie zawitał w końcu do Polski. Tak drodzy państwo, mam na myśli Interpol. Naturalnie pierwszą moją myślą było sprzedanie nerki i natychmiastowy zakup biletów na ołpener [bo tam właśnie mają zagrać]. Ale potem, wielki sknerus zwany inaczej głosem rozsądku, wspólnie z moim bratem made me think. Bo tak- bilety są w cholerę drogie. Dojazd i to wszystko z całym festiwalem związane- również. Nie stać mnie. Za kasę którą na to bym przeznaczyła, chciałam jechać z U. na nasz samodzielny trip gdzieś [destination unknown]. Jak to mądrze stwierdził mój brat, i tak nie dopcham się na tyle blisko by I. zobaczyć w pełnej krasie [nie wspominając o tym że jestem ślepa jak kret]. Kolejną jego sugestia było, żeby poczekać na koncert bardziej dogodniejszy, z mniejszą ilością ludzi i bez tak wielkiego obciążenia dla kieszeni. A co jeśli nie będzie już takiej okazji? Jak stwierdził mój brat, powinnam kupić oryginalną płytę i wesprzeć ich materialnie i nie wtrącać samolubnych pobudek do całej sprawy. Może i ma rację. We will see.

A póki co mała przerwa muzyczna:

I parę słów o początkach zespołu:
Zawiązali się w 1997 roku w Nowym Jorku. Daniel Kessler, gitarzysta zespołu, od dłuższego czasu nosił się z zamiarem założenia jakiegoś zespołu. W murach Uniwersytetu Nowego Jorku znalazł perkusitę- Grega Drudego, oraz basistę-Carlosa Danglera. Carlosa spotkał podobno na wykładzie z historii. Ten niezwykły człowiek w tamtym czasie studiował filozofię i historię, zaś jego marzeniem była praca akademicka. Jako że jednocześnie od zawsze kochał muzykę, pragnienie grania wzięło górę i zdecydował się wstąpić do zespołu. Grupa potrzebowała już tylko wokalisty. Kessler zdecydował się na Paula Banksa, którego poznał wcześniej na wymianie w Paryżu, zaś w Nowym Jorku natknął się na niego zupełnie przypadkiem na ulicy. Urzeczony melancholijnym, urzekająco głębokim głosem artysty, zaprosił go do współpracy. Zespół zaczął grać, nie posiadał jednak nazwy. Pierwsze kilka występów odbyli bezimiennie. Dopiero później, pod naciskiem Kesslera, muzycy przyjęli nazwę Interpol. Plotka głosi, że nazwa związana jest z wokalistą zespołu, którego podobno przezywano kiedyś 'Paul, Paul Interpol' [wymawiając jego imię bardzo płasko, 'Pol']. W 2000 roku z zespołu odszedł Greg Durdy, którego zastąpił Sam Fogarino [znajomy Kesslera ze sklepu z odzieżą]. Tak ostatecznie wygląda skład zespołu.

0 comments: