sobota

oh my... i simply can't believe it:) dołączyłam do przewrotnego klanu 'twenny'........................................................... czy to oznacza, że zacznę gadać do ludzi po angielsku i zaznaczać wszędzie mój wiek? Chyba jednak nie.

Od kilku lat mam pewien urodzinowy rytuał- wchodzę w nowy rok życia z jakąś piosenką. Trzy lata temu nie pamiętam co to było, dwa lata temu był ziggy marley i 'got to be true to myself' a rok temu chyba Niccokick i 'turn 27'. Z wszystkich tych lat, najlepszy był rok ziggiego, więc i teraz wybrałam sobie jego przebój za mój przewodnik po życiu, tym razem dwudziestoletnim. Tutaj chyba należy się wielkie : DZIĘKI dla Kuby, który mnie pieśnią tą uraczył. W ogóle w tym roku rytuał był jakiś taki wspaniały- dostałam przedwczesne życzenia urodzinowe od K. [cudowne, wspaniałe, rozgrzewające bebechy życzenia], i czytałam sobie je w momencie przesuwania się wskazówki na magiczne 12. I jeszcze pani moja z podstawówki, wspaniała i kochana, zaprosiła mnie na Naszej Klasie.

Dziwnie dziwnie
got to be true to myself.

0 comments: