czwartek


Dziś będzie
tematycznie- o walentynkach. Czy też, jak to powiedział nam kiedyś ksiądz na religii, święcie Cyryla i Metodego. Akurat tym razem, wolny był to dzień od smutów i dołów i wszelakich momentów tak dobrze znanych z początkowych scen Dziennika Bridget Jones [pamiętamy scenę: Rene Z. w uroczej piżamce, w tle All by myself i tona przepłakanych chusteczek w roli scenicznych rekwizytów]. Były to chyba jedne z lepszych walentynek w moim życiu.

Byłam w kinie ze starym znajomym, na filmie tak płytkim i głupiutkim, że aż miło. 27 sukienek. pomysł na film mógłby być ciekawy, ale co tu dużo mówić, nie wyszło. Potem małe piwko wspominkowe i powrót do domu [kochamy autobusy do NW, ostatni 16.40;]] Tak po prostu tyle tylko, ale tak dobrze było po prostu móc z kimś pogadać, bez tego całego serduszkowego szitu i miłości której n-i-e--m-a [wielkie brawa dla prl-u za wiecznie czerwoną, ale jakże nie romantyczną atmosferę].

bo tak naprawdę, to czym są walentynki? okazją do powiedzenia sobie kocham Cię? nie ważne. myślę sobie, że te dwa słowa zostały już tyle razy wypowiedziane w całym wszechświecie [i to tyle razy 'na niby'] ze uczucie które kiedyś za nimi stało przygasło i wytarło się. myślę, że wymyślę sobie jakieś własne uczucie i nazwę go pięknie. i jego symbolem będzie coś totalnie nie czerwonego i cholernie nie serduszkowego. potem oczywiście świat zachwycony świeżością mojego uczucia podąży za moim przykładem, i tak będe skazana na wymyślenie jeszcze nowszego. I tak przejdę do historii jako Wielka Wymyślaczka Uczuć. I potem, po jakiś 300 latach może, miłość powróci do łask.

obserwacja: pomysł nie za dobry, moim zdaniem, to umówienie się ze swoim słodkim serduszkiem [słit-hart] pod centrum handlowym. i to z marną różą za 1.50zł, która ewidentnie błaga o wodę. myślę, że mając alternatywę: zdechła róża za 1,50zł i nic, wybrać należy jednak nic. Nic przynajmniej nie umiera na naszych oczach. No i co to za pomysł z centrum handlowym? 'kochanie, choć kupimy sobie całe stado niepotrzebnego szitu, na znak naszego niesłabnącego uczucia i przywiązania?!'

walentynka nr. 1-> David and Goliath, znaleziona przez U.
walentynka nr.2-> postsecretowa, zmyłam sekret, bo nie przystoi go ujawniać tu.

2 comments:

Anonimowy pisze...

postsecret jest fajną rzeczą :)

Anek pisze...

ano swietna:) i te kartki sa takie piekne czasem:)