poniedziałek
Jakiś czas temu znalazłam wiersze Pabla Nerudy. Ten chilijski laureat Nagrody Nobla zmarł ponad 30 lat temu na innym kontynencie. Mimo odległości, czasu i uwarunkowań jest jednym z moich najbardziej ulubionych poetów. Dlaczego? bo operuje językiem w miarę prostym, jednocześnie przekazując treści które dotykają zupełnie innych poziomów człowieczeństwa. Treści w swej naturze bardzo zawiłe i złożone. Ale czytając jego wiersze, wszystko to zaczyna być prostsze, zaczyna się układać w jakąś w miarę przyjemną całość. Neruda jest wielkim humanistą, opisuje emocje które rządzą naszym życiem w sposób tak bliski codzienności każdego z nas, że ma się wrażenie, jakby czytane słowa nie były częścią wiersza, lecz kawałkiem naszych własnych myśli, wyrwanych z naszych własnych głów.
A surprise gift for you, czyli wiersz 20 z cyklu Dwudziestu poematów o miłości i jednej pieśni rozpaczy.
Czemu nawiązuję w ogóle do Narudy? Przez ten jeden wers: "już jej nie kocham, to pewne, ale jakże ją kochałem". Są takie miłości, jak kamienie milowe na drodze, które odciskają się na naszym życiu i już pozostaną częścią jego historii. Nie sposób zdefiniować komuś drugiemu siebie w pełni, pomijając ten kawałek nas. Historie o tych miłościach wyrażają nas i nie możemy na to nic poradzić. Nie ujawniając ich, odzieramy się z wielkiej części nas. Są miłostki małe i nieporadne, które spokojnie omijamy, podczas smutnych wieczorów przy winie, wieczorów z przyjaciółmi, wieczorów nastawionych na zwierzenia PRAWDZIWE. Te małe ułamki nas są tak nieistotne, że ich pominięcie nie wpływa na nasz obraz. Ale są miłości absolutnie WAŻNE. Absolutnie definiujące. I choć większość historii o nich jest smutna, pokazują nasze prawdziwe oblicza.
0 comments:
Prześlij komentarz