czwartek

Jestem Anią, więc mam swoją Ulę. Myślę że tak powinno być w dobrych światach. Światach, w których jest piękny Pan Los, i nosi on latem śliczne koszulki polo, a włosy mu opadają na oczy trochę, tak że mogę śpiewać za Biffy Clyro: 'I love the way your hair, hangs over your eyes'

Ale po kolei- Ula.
Ula jest wspaniała, i w dodatku artystycznie wypasiona. Ma dar poprostu.
Blog z jej wspaniałymi zdjęciami i czasem pracami nieobiektyw
I oto kawałki jej prac [koniecznie idźcie na blog i ją chwalcie:D]:




Drugą kwestią jest kwestia Biffy Clyro. To zespół który odkryłam sobie wielkim przypadkiem, a potem nagle ŁUP okazało się, że kolega R. go uwielbia, i wymógł na mnie żebym się wsłuchała. Niniejsze uczyniłam, and i'm hoocked! Polecam wszem i wobec.

Co do Biffy Clyro- mają prócz pięknych panów i wspaniałej muzyki także i ciekawe teksty. Bardzo piękne co odkryłam niedawno:
"And all I need is a philosophy of noise to help me laugh and breath"
Pomyślałam sobie, że taka filozofia to byłaby zupełnie fajna rzecz. Za dużo wszędzie cienia. Cisza jest przyjemna, ale nie wtedy, kiedy zabiera nasz cały głos. Wyważyć trzeba wszystko.

Kiedyś w WO był artykuł o tym, jak być dobrą żoną. Taki bardzo tendencyjny, z 1950 roku, utrzymany w stylu: 'rób wszystko dla niego ziom!'. Moja babcia dziś przemawiała sobie do mojej mamy i do mnie, ucząc nas tych właśnie rzeczy- nie czytając w ogóle tego artykułu, wiedziała co robić, by Pan Domu był szczęśliwy.

Codziennie patrzę na szkołę złamanych serc. I codziennie mnie zaskakuje spektrum społecznie zaangażowanych tematów które się przewijają przez ten wspaniały serial. Wczoraj anoreksja, dziś różnice kulturowe, kiedyśtam sterydy, sekty i narkomania. I wszystko w 45 minutach odcinka! impressive, most impressive.

0 comments: