niedziela
Bardzo, bardzo, bardzo nie lubię spotkań rodzinnych. Z kilku powodów. Najważniejszy z nich, to taki, że jako jedyna samotna w tym gronie [prócz babci, która jest wdową i jest kryta], zostaję poddana całej masie delikatnych zapytań: 'hmmm a może masz jakiegoś..... kolegę?' i spojrzeń. Spojrzenia są najgorsze. Rodzina posyła mi je wtedy kiedy, ktoś opowiada o czyjejś szczęśliwej miłości. W głowie mam wtedy przeboje Sick Puppies i zamykam się zamykam, bo nie da się mieć zdrowej psyche w takich warunkach. Dziś było tak samo- moja młodsza o 2 lata kuzynka, ma chłopca starszego ode mnie o 3 lata. Spojrzenia- pełne pocieszenia poklepanie po plecach przez babcię- natrętna myśl 'niech to już będzie koniec'. Rodziny się powinno unikać. Powinno się mieszkać od niej dalekodaleko, i z przyjaciół stworzyć sobie swoją własną, przyjemną, nie oceniającą alternatywę. ot co.
1 comments:
masz spokój dopóki nie zaczną podejrzewać lesbijstwa. ;) a tak na poważnie to mnie też nękali a teraz kiedy jestem związana to nie pytaj ku.wa i taka to sprawiedliwość.;/
Prześlij komentarz