niedziela
Zauważyłam ostatnio, że wśród nas żyje bardzo wiele niezwykłych osób, które stają się dla nas takimi dopiero po ich "odkryciu". W takim sensie, że prowadząc nasze życia spotykamy wiele osób, które natychmiastowo szufladkujemy w jakiś określony sposób. I często na tym nasza znajomość z nimi się kończy. Ale okazuje się, że wiele Wyjątkowych osób skrywa się pod płaszczem swojej codziennej egzystencji, pokazując swoją prawdziwą naturę tylko nielicznym, i to przy bardzo specyficznych okazjach. Mam sobie na przykład pewnego bardzo dobrego kolegę, którego wszyscy postrzegają jako leniwego obiboka, który spędza swoje dni na czynach niecnych i marnotrawnych, przesypując kolejne chwile przez ręce. I tak dane mi się było z nim spotkać niedawno sam na sam. Usiedliśmy sobie wygodnie (tak jak powinno się siadać do Wielkich Rozmów), i słowa popłynęły same- bez zabójczego "co tam?" które mogłoby zniszczyć tę rozmowę jeszcze w zalążku. I tak dowiedziałam się o wielkiej pasji tego kolegi, o jego strachu przed starością, niewykorzystaniem tego co ma teraz. Patrzyłam sobie w jego jakże dobrze znaną mi twarz, i myślałam "Kurna, przecież on wcale nie jest pusty i zwykły i jednopoziomowy!". Inny przykład: koleżanka z mojej grupy hiszpańskiego. Patrzysz na nią, i już widzisz całe jej życie. Życie tak nudne jak kolejny odcinek Plebanii. I co się okazuje? Robi witraże. Zawodowo. Zna się na tym, kocha to i umie o tym opowiadać godzinami. Uczy się chińskiego. Ma męża. Kosmos! Ma swoje miejsce na ziemi, jest pełna kolorów i odcieni i głupio, że odkrywa się to przypadkiem. Tak dla kontrastu, mam sobie w grupie cholernie wyrazistą osobę, która jest tak pusta, jak moja świnka skarbonka. A wierzcie mi, ostatnia czynność jaką wykonywałam z tym przedmiotem było jej totalne opróżnianie. Panna X jest świetną uczennicą, robi zraziki, jest pedantką, ale nie ma blasku. Lubi błyszczeć, ale jej blask jest raczej tym z rodzaju odpustowych pierścionków, które choć przyjemnie na nie popatrzeć, bledną i brzydną przy dłuższym noszeniu. Nostalgia dzisiejsza: kim ja jestem?
0 comments:
Prześlij komentarz