wtorek
wielość wrażeń, czyli tydzień w Opolu.
zacznijmy od tego, że dane mi było spotkać moją prawie-że-miłość z dawnych lat, kiedy to się kochało w różnistych sławach i nie był to taki wielki wstyd. a było to tak- siedzimy sobie w środę z współlokatorami, pijemy piwko i zagryzamy czipsem biedronkowym, słuchamy muzyki z dawnych lat i ogólnie jest przyjemnie. jak wszystko co dobre, trunek nam się kończy, więc postanawiamy iść po zapas. do delikatesów na rynku, bo były dni opola i ciekawiło nas co tam się będzie działo [że aż 5 patrolów policji ustawiali tam tego dnia]. Słychać muzykę. Fajną muzykę. Patrzymy, i faktycznie, jest zespół jakiś. Ale że to jest Opole, to słucha go może w sumie 20 ludzi, wszyscy z daleka i tak jakby od niechcenia. Kupujemy co mieliśmy kupić i podchodzimy bliżej. Zespół bardzo fajny- czwórka panów nawet młodych, bardzo dobrze znających się na swoich instrumentach. Zagrali wszystkie najfajniejsze covery jakie znam [w tym High and Dry Radioheada i All the things that i have done Killersów] i ogólnie bardzo fajnie się zaprezentowali. Więc- podbijamy do nich po wszystkimi pytamy: co oni za jedni i kiedy znów grają. Pan gitarzysta wymigał się od pierwszego pytania odpowiedzią: Feel16, taki nowy krejz. Powiedział nam już poważniej, że grają na eliminacjach do debiutów na Festiwal Opolski. No więc postanowiliśmy: idziemy ich znów posłuchać. Dla tak szczytnego celu postanowiłam nawet olać zajęcia ze Znaną Pisarką.
Drogą wielu myków odnaleźliśmy zespół na guglu i wyszło, że nazywa się News, a grają w nim ludzie którzy grali np. z Patrycją Markowską i Marylą Rodowicz. A prócz nich, Kuba Kęsy. Ten sam Kuba Kęsy któremu oddałam serce, kiedy występował sobie w Idolu, ten sam Kuba Kęsy który śpiewał Omegę po węgiersku z zamkniętymi oczami! Coś się we mnie przewróciło- coś zrobiło się inaczej i teraz już chyba nie będę taka sama. Bo to trochę jak stawienie czoła idiotycznym dziecinnym marzeniom i planom, zobaczenie na co wyrosły i pójście dalej. A tam dalej, to już tylko nieznane.
Po za tym, Czesiu wywiózł nas w końcu na wycieczkę. Tak jest! Pierwszy rok języka biznesu pojechał dziś do Czech, na Pradziada. Mijaliśmy Moszną [:)], Prudniki różne i wiele innych miast, po to tylko by wejść od połowy na górę i zażyć wycieczki. Wrażenia jak najbardziej pozytywne, Czesiu jest moim nowym idolem, i pragnę zostać pilotem wycieczek. Co ciekawe- na górze było po kolana śniegu i wszystkim prócz Czesia przemokły buciki:D:D Inny ciekawy motyw: w Mosznej w zamku mieszkał pan, który zbudował sobie PAWILON UCIECH. Nazwa idealna dla knajpy lub burdelu:D:D w Pawilonie odbywały się akty wszelakiej maści [głównie seksualnej] po czym został zburzony i powstał na jego miejscu BASEN. Że niby woda ostudzi rozpustę? I don't think so...
1 comments:
monroe/a jaka to znana pisarka??? :>
Prześlij komentarz