środa


Wyjątkowo dziwny dzień dziś.

Przede wszystkim, mimo zapowiedzi, calutki dzień był prąd. Zostałam jak ten debil z wielkim dzbankiem kawy na zapas i herbatą w drugim. Nawet komputer zawczasu wyłączyłam, okazuje się że niepotrzebnie. Panowie robotnicy dostali chyba karę, za ten wodociąg który wczoraj przez przypadek przedziurawili. Ciekawe czy żałują i nie śpią po nocach.

Cały dzień słucham Kuchni Fisza. Fakt jest dziwnością, bo zazwyczaj Fisza nie słucham, ale Kuchnia podchodzi mi jak najlepsze ciastko z kremem. Siedzę i się bujam i rózniste obrazki w głowie mi się rodzą i pokazuje się świat taki jaki był w liceum i potem przechodzi w taki ten ciemny niebieski, jak odra, bo to jest kolor moich niby-studiów.

Rodzinny zlot. Kuzynka, która opuszcza pokój, gdy ktoś pali. Kuzyni inni, z którymi zawsze byłam na stopie:ok but nothing more. Niekończące się pytania o moje niby-studia i niby-sesję. Wielkie zdziwienie na próby tłumaczenia, że na niby-studiach nie ma sesji, jest tylko czas by przemyśleć wszystko to, o czym się zapomniało w całym semestrze.

A w piątek idę do kina. Na maraton filmowy Testosteron i Lejdiz. Z bratem i przyszłą bratową. Oszczędzam śmiech, by wystarczyło na wszystkie komentarze.

przyjedź. to się nawrócę. to uwierzę jeszcze raz.

5 comments:

Anonimowy pisze...

co znaczy ze sesji nie ma? :)
co z Ciebie za studentka :p

Ula pisze...

kuchnia. hm. uwielbiam te piosenke :)

Anonimowy pisze...

testosteron i lejdis... rozpusta.xD fajne to lejdis chociaż.? zjazady rodzinne to czysta magia, chaos totalny.! mimo wszystko lubię. a fisza lubię, tworzywo też i generalnie wszystkie możliwe kombinacje waglewskich. 'imitacje' 'serce' 'do pani' 'sznurowadła' 'dynamit' arrr...

Ula pisze...

oł, chyba widzę tu zmiany dizajnowe :) [ale jeśli to tylko moje przeuczenie to się nie zdziwię ;)]

Anonimowy pisze...

apeluje o to, żeby pani częściej pisała.!