sobota
Posiadam niezawodny instynkt jeśli chodzi o miłości/zauroczenia wszystkich ludzi na ziemi prócz mnie. Kolejna moja obserwacja okazała się być prawdziwą. Normalnie zakładam paragwiezdne [bo ezoteryczność jest na topie] biuro określania relacji między ludźmi. Nazwę je "Mięta" [od: czuć do kogoś miętę]. And I shall be rich and happy forever.
Podczas jednego z moich szalonych opolskich biegów, dotarłam do Zoo. zoo jest otwarte w różne pory roku w różnych godzinach. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, i myślę że sobie wprowadzę taki grafik przyjęć do moich myśli- od tej do tej będę słuchać, ale od tej do tej już nie bardzo.
Nareszcie spotkałam wszystkich starych ziomków z liceum. I było wspaniale, po prostu posiedzieć w ich towarzystwie, niekoniecznie trzeba coś mówić. Ale mówiło się wielość i przez siebie, tak wiele historii, tak wiele pytań, tak mało czasu ze sobą. Osobiście najbardziej podobają mi się 'niuanse mieszkaniowe' ale tych tylko, których znam i którzy mieszkają ze sobą. Jakoś tak sucho mi słuchać o ludziach których nie znam [być może nie poznam]. I fajnie się słucha wszelkich historii o syfiarzach mieszkających z czyścioszkami. Ale chciałabym spotkać się z każdym z ziomków osobno, tak po godzinie czy więcej i przegadać ten czas tylko z nim i nikim innym. W grupie to jednak jest mniej osobiście. Mniej się czuje daną osobę. Mniej się z nią jest.
To już ta pora mieszania w mojej głowie. Stare historie natrętnie pukają do moich drzwi, i nie wiem jak długo będę w stanie te drzwi trzymać zamknięte. Póki co sobie radzę, ale pomocy mi trzeba, bo siła przeciwnika jest wielka.
Eta maja sabaka!
0 comments:
Prześlij komentarz