sobota
cz.1 Girl's just want to have fun!
Jako Dziewczęta młode i pełne werwy postanowiłyśmy udać się na bałns drugiego wieczoru po przybyciu do Zakopain. Skuszone plakatami "reggae fever" postanowiłyśmy udać się do klubu Ampstrong [nazwa nie pochodzi od podrasowanego (strong) wzmacniaczo-głośnika (amp), a od faktu, że przed byciem klubem lokal był restauracją sprzedającą pstrągi]. Rozsiadłyśmy się wygodnie przy barze, ze zdziwieniem wsłuchując się w coś, co słonecznym reggae na pewno nie było, raczej przypominało hity letniego radia zet. Do tego bałnsujacy pan dj i ciekawi ludzie wszędzie wokół. Poznałyśmy panów ze stolicy. Jeden, posiadacz zestawu dredów dżast mejd po prawie godzinie łypania na Agniesię, postanowił wykonać w jej stronę RUCH. Para wkrótce zajęła się sobą, a Ja i Uleństwo pozostałyśmy z kolegą Dredzika, Jakubem. Człowiek ten pod koniec wieczoru okazał się być SPONSOREM. Niczym prawdziwy Pan ze Stolicy od razu zamówił dla nas, Dam, różniste napoje. Płacąc 32 złote dawał napiwki do złotych 50, czytał nam listę napojów powyżej 20 złotych które mógłby nam zamówić a na koniec wieczoru postanowił odwieźć nas do Bukowiny taksą. Dla nieobeznanych, z Zakopain do Bukowiny dużo dużo kilometrów. Chłopcy mieszkali w Kościelisku, czyli w przeciwną stronę.
Chłopiec nie chciał niczego w zamian. Bardzo, bardzo dziwny porządek rzeczy. Do pensjonatu powróciłyśmy koło godziny 4, pan recepcjonista nie wyrzekł ani słowa. Uśmiechnął się zaspany, wpuścił nas do środka i poszedł znów nyny.
dla chętnych na zdjęcia: galeryja
2 comments:
uu to odważnie tak wsiąść do taksówy świeżo poznanego ;)
mozna powiedziec ze to byla swego rodzaju desperacja ;)
Prześlij komentarz