środa

-> ta mina idealnie opisuje moje wrażenia po kolejnym udanym zjeździe rodzinnym. Tak, znów byłam pytana o moje 'sprawy sercowe'. Tym razem, moja babcia przeszła samą siebie. Komentując dwa przyszłoroczne śluby [mego brata i drugi mojej kuzynki] powiedziała: 'może nas wszystkich zaskoczysz i będziesz jednak przed nimi? Po za tym, zwyczajny, gorzko-kwaśny koktajl wybuchowy.

Co ja bym chciała?
Chciałabym, żeby nikt już na mnie nie krzyczał, że nie wybrałam prestiżowej uczelni. Chciałabym także, by spojrzenia pełne litości, niezadowolenia i zawodu totalnie znikły z mojego otoczenia. Chciałabym, żeby ktoś powiedział mi, że się cieszy, że zdecydowałam tak jak zdecydowałam, i że czuje, że będę tam szczęśliwa. I chciałabym, że piękny Pan Los i jego PLAN to była prawda. I chciałabym być szczęśliwa. Chciałabym znaleźć chłopca co mnie rozumie, tak bez tłumaczenia. I jeszcze bym chciała jechać do Islandii i tam mieszkać. W domku nad oceanem. I tłumaczyć książki tam i pisać artykuły do jakiejś gazety, choć nie umiem po islandzku ni w ząb. Ale może do jakiegoś angielskiego pisma co tam powstaje. A jak nie do Islandii, to choć do Szkocji, na ten sam czubek jej, gdzie jest zimno i przyjemnie. I gdzie nikt nie krzyczy, że jest niby lato i trzeba się opalać. I chciałabym już nie mieszkać gdzie mieszkam i nie czuć się zobligowaną do czegokolwiek. I jeszcze, chciałabym lepiej pisać. I chciałabym żeby ktoś lubił czytać mnie. I żeby być mądrą. Jakbym była super mądra, to może byłoby mi lepiej. I jeszcze bym chciała znaleźć taką idealną taszkę za niedużo złotych. I buty. Nie ma dobrych baletek w Rybniku. I chciałabym zobaczyć wszystkie odcinki Gilmorek jakie powstały. No i póki co to tyle.

[ach ach, Ul powrócił zza granicy. lepiej w brzuszku od razu!]

0 comments: