czwartek

Poprzewracane zrobiło sobie wakacje. Trzy dziewczyny pojechały do Bukowiny. Wielki RESET wciśnięty w samą porę. wkrótce nawet ukaże się projekt na ten temat, póki co zrobiłam mały ranking, celem zachęcenia czytelników [potencjalnych] i zdradzenia co smaczniejszych szczegółów wyprawy

1. największym picem było znalezienie odwozu z imprezy w nocy z niedz/pon, i to w postaci młodego, interesującego i pięknego judoki z wadą wzroku, którego maluch zepsuje się na samym szczycie górki której końcem jest droga do Naszego lokum [umożliwiając tym samym stoczenie samochodu do tego miejsca i przenocowanie Pięknego Pana w naszym przybytku]

2. najlepszym hasłem wyprawy mianuję "Wyłazić z chałupy!", czyli desperacka próba przekonania nas do wyjścia na Krupówki, dokonana przez białoruskiego malarza portrecistę.

3. największym chujkiem wyprawy i roku ustanawiam Wiktora [wspomnianego malarza portrecistę], który patrząc na jedną dziewczynę, obmacywał inną, spił się tak strasznie, że ochrona musiała przerywać mu bytność w kiblu, próbował wpierw utopić, później podpalić naszą koleżankę i jeszcze z wielkim przekonaniem domagał się przeprosin od nas.

4. największym hitem mody mianuję bordową koszulę z materiału tafto-podobnego, noszona przez malarza Wiktora

5. dobrym duchem wypadu mianuję uczynnego pana recepcjonistę, który otwierał pensjonat nawet o 4 rano, nie mówiąc słowa krytyki

6. najciekawszym autostopem wyprawy mianuję autostop z dwoma zakopiańskimi chłopcami, którzy na błaganie: "tylko nas nie zabijajcie" odpowiedzieli: "po co mielibyśmy was zabijać? i co ważniejsze, co moglibyśmy zrobić z ciałami?"

7. piosenką wyprawy mianuję "Plus i Minus" Kalibru 44, bez końca puszczane w naszym ciasnym pokoju

8. największą dziwnością wyprawy mianuję big kubowskiego- chłopca który wcielił się w rolę sponsora jednego z naszych wieczorów. Wyobraźcie sobie, że chłopiec zaczyna Wam czytać wszystkie napoje dostępne w barze i każe wybrać ten, na który macie ochotę, z zamiarem zakupienia Wam go. Po czym odwozi was DALEKO, buląc 70 zł w jedną stronę, 70zł w drugą i jeszcze 70 zł za kurs do siebie.

9. urodową innowacją wyprawy było zrobienie mi grzywki według onetowej porady, w jedynym takim salonie w Bukowinie, czyli na balkonie pensjonatu Harnaś, przy użyciu tępych nożyczek w rękach U. [finanse i rachunkowość] i A. [filo rus.]...

10. projektem wyprawy mianuje fikcyjna ankietę "ile chłopca w mężczyźnie?" która była czystym pretekstem do podrywu chłopca nieletniego, ale diablo przystojnego...

Poszczególne elementy postaram się rozwinąć w kolejnych notkach. Teraz jestem zmęczona.

1 comments:

Anonimowy pisze...

och men, dzieki za piekny relaks :)