sobota

Wierzę, że by zakończyć jakiś etap naszego życia i móc w pełni rozpocząć nowy, nie myśląc już o tym starym i tym co on sobą reprezentował, potrzeba nam ZAKOŃCZENIA. Pisałam o tym jakiś czas temu. Obok mały kolaż, który podsumowuje lata licealne. Kolaż zrobiła głównie nieobiektyw, ja dodałam tylko jej zdjęcia i zmieniłam środkowe. W każdym razie prócz kolażu, wyrzucam wszystko do Zeszytu. Takie podwójne oczyszczenie, moja osobista pralnia chemiczna. No i pudełka. Mam też pudełka z rzeczami z tego czasu. Ale pewne rzeczy powinny być opisane. Żeby jasno móc poukładać rzeczy. Żeby wiedzieć czemu co się robiło, i w następnym okresie życia błędów nie powtarzać. To trochę tak, jakby przechodzić kolejne etapy żalu. Nie można od takiego rachunku sumienia uciec. Kiedyś uderzy nas w twarz.

3 comments:

Anonimowy pisze...

Mogę tylko powiedzieć: ooo tak, masz rację. Dlatego staram się doprowadzać rzeczy do końca, żeby później nie ciągnęła się za mną jakaś niezałatwiona sprawa. Najgorzej się zmierzyć z zadawnionym żalem i uczuciami, które tylko się wydają, bo z czasem się zmieniły i już nie są oryginalne.

Anonimowy pisze...

mi za rok pewnie bedzie bardzo ciezko i smutno... nienawidze pozegnan, nienawidze koncow i pewnych ostatecznosci... i przywiazuje sie do ludzi i nie rozumiem, dlaczego predzej czy pozniej oni musza odejsc. ale bywa :] za to wspomnienia Maja Moc!

Anonimowy pisze...

och Grimo, jesteś w mojej głowie:) doszłam do momentów najgorszych żali właśnie- utracone przyjaźnie, wyblakłe miłostki, cały ten syf. Po za tym- oby Twoje sprawy już wkrótce się wyprostowały

monroe- ciągle zapominam że jesteś młodsza i że to co ja miałam teraz mieć będziesz za rok. ej fajnie, możesz czerpać z doświadczeń i unikać błędów:P

pozdrosy