piątek

Oglądałam sobie dziś Lord of the Rings p.1: Fellowship of the ring. Choć adaptacja Jacksona różni się od książki, podoba mi się. Może też dlatego, że książkę czytałam tak dawno, że nie pamiętam jej dokładnie. Patrząc na filmową wersję po raz kolejny, zaczęłam sobie rozmyślać o tym gdzie chciałabym mieszkać, gdybym mogła sobie wybrać dowolne miejsce w Śródziemiu.

Takich miejsc jest kilka [kolejność dowolna]:

1. mogłabym mieszkać w lasach Lothlorien, najlepiej z Haldirem [jedną z moich najbardziej ulubionych postaci w filmie i książce]. Haldir jest głęboko niedoceniany. Choć Jackson rozszerzył jego rolę jak tylko się dało, i tak czuję niedosyt. Postać ta zagrała kluczową rolę- doprowadziła drużynę do miasta Caras Galadhon, do Galadrieli. Mogłabym razem z nim strzec sobie północnych granic Lothlorien i żyć szczęśliwie i wiecznie. W mojej wersji Haldir nie ginie pod Helmowym Jarem. Żyje sobie długo i u mego boku.

2. mogłabym mieszkać w Gondorze u boku filmowego Boromira. Głównie dlatego, że gra go Sean Bean, a Seana Beana kocham i kochać będę na wieki. On wyrzekłby się władzy dla mnie, razem spacerowalibyśmy po tym pięknym królestwie, i było pięknie i wspaniale. I mogłabym mu nawet urodzić wielość dzieci i gotować. To Sean Bean w końcu.

3. mogłabym wieść podróżnicze życie z Obieżyświatem, chodząc tam i z powrotem, walcząc, ucząc się życia i miecza. Obieżyświat jest takim Włóczykijem. Nigdy. NIGDY nie będę szanować tłumacza, który zrobił z niego w polskiej wersji "Łazika". Jak można szanować Łazika? Bleeee. W każdym razie, razem przeżylibyśmy wielość przygód i byłoby super. Chyba to życie podchodzi mi najbardziej.

4. fajnie byłoby też być czarodziejem. Nie wiem gdzie oni się tam kształcą, ale mogłabym być Anią strażniczką jakiegośtam świętego płomienia, miałabym laskę z czarnymi różami i wszyscy by mnie kochali.

Może powinnam odświeżyć sobie książkę?

0 comments: