poniedziałek

Nie rozumiem czasem ludzkich instynktów. Tych na przekór zdrowemu rozsądkowi. Bohaterowie opuszczają światy w którym im i dobrze, i przyszłościowo, dla wielkiej wyprawy "w nieznane". Ja rozumiem - instynkt journeymana i te sprawy, ale czemu wcześniej troszeczkę nie pożyć?

-> Kevin Costner w Waterworldzie opuszcza swoją seksi babeczkę i dziecko które polubił by sobie popływać i znaleźć Bóg jeden wie co. Rozwala tym samym serce widzów, babeczki i dziecka, a być może i swoje. A przecież, woda w tym filmie nigdzie się nie wybierała. Mógłby sobie pobyć na wyspie, pobawić się trochę w Tarzana i Jane, i potem, gdy życie zacznie smakować jak podeszwa, wtedy dopiero WYRUSZYĆ.
-> koleś z Planety Małp. Był na planecie, na której okrzyknięto go zbawicielem, prorokiem i herosem, dwie babeczki rzucały mu się do stóp [jedna wprawdzie małpia, ale z głosem Heleny B Carter], i mógł sobie stworzyć cały świat od początku. Być architektem świata. Ale decyduje się powrócić, choć w jego świecie najpewniej czeka go jedynie ochrzan za rozbicie cholernie-drogiej-jak-nie-wiadomo-co kapsuły. I się doigrał w ostatniej scenie.
-> Pasza z Doktora Żywago- no jasne, żaden z jego Jurij, Larysa bardzo go nie kochała, ale była z nim. Kobieta jego snów była z nim. Ochoczo spełniała swoje małżeńskie obowiązki. Można tak było żyć jeszcze jakiś czas. A co robi filmowy Pasza? Idzie na wojnę. Bo przy Larze nie czuje się zbyt męsko. No co za nonsens! Był handel wymienny- Pasza dawał jej bezpieczeństwo, misję i sens, a ona była jego kobietą. Ona nie narzekała. Czemu więc narzekał on?

I tak można wymieniać. Myślę, że w tym jest coś cholernie męskiego. Kobiety zazwyczaj robią bardziej rozsądnie. Trzymają się szczęścia. Lepiej chyba znają rachunek prawdopodobieństwa, wiedzą że jak już jest dobrze-że-hej, to nie ma co kusić losu i lepiej trochę pobyć w miejscu. Wyjątkiem jest chyba Isabel Archer, z "Portretu Damy". Ale to książka napisana przez pana! Henry James może i być wielkim pisarzem, ale pod tym względem jego znajomość kobiecej psychiki kuleje. Isabel odrzuca super-idealnych konkurentów żeby podróżować po Europie. Jej dalsze klęski tylko potwierdzają moje słowa.

Rada z tego płynie jedna: jak się czuje szczęście, jakikolwiek skrawek idealności i przyjemności, trzeba się go trzymać. Statystyki mówią same za siebie!

1 comments:

Anonimowy pisze...

Zgadzam się w 100% !!
Straszne to, ale prawdziwe - faceci czują się niespełnieni z dziwnych powodów i porzucają szczęście, unieszczęśliwiają kochające ich kobiety i nic dobrego z tego nie wychodzi. Oni po prostu nie wiedzą, czego chcą, tak mi się wydaje. Jak dzieci, jak dzieci... ;>