sobota

Poprzewracało mi się w głowie. Próbowałam czytać "Harrego P" i nie mogę. Nie umiem się na nim skupić, ciągle głowa odchodzi mi na bok, rozsiada się w jednym z moich okropnych foteli, zaśmiewa się wesoło i woła co chwilę w moją stronę: 'Who are you kidding?'. A podobno Harrego czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Łatwiej czytało mi się książkę z fizyki w 2 klasie liceum.

Ale poważnie, jest coś nie tak w tej całej huśtawce zwanej prześmiewczo moim życiem. Czuję się trochę tak, jak w rytmie piosenki Rogue Wave "Eyes". Nie chodzi o słowa. O muzykę. Takie patrzenie w deszczu. Takie bycie obok siebie, nie poznawanie swojego własnego odbicia w lustrze. Jakby ktoś podmienił nam rzeczywistość, i to co pozostało było jedynie paskudnym reality show. Jednym z tych w których wystąpiłaby Doda. O, mam lepsze obrazowanie. Jak w piosence zespołu The Smiths "There's a light, it never goes out". Jak w słowach, niekoniecznie muzyce.

"Take me out tonight
Where theres music and theres people
And theyre young and alive
Driving in your car
I never never want to go home
Because I havent got one
Anymore"

0 comments: